Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
26 postów 303 komentarze

Maria.W

Maria Wesołowska - 1. Iz 40, 31 2. "Trzeba żyć, a nie tylko istnieć." Plutarch 3. "Albo znajdziemy drogę, albo ją zbudujemy." Hannibal

Spory o ocenę powstań narodowych w XIX w.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W historii Polski cały wiek XIX to bardzo trudna epoka - czas oporu wobec zaborców, usiłowanie zachowania polskiej kultury. Zbrojnym wyrazem tego oporu były powstania: listopadowe (1830-1831), krakowskie (1846) i styczniowe (1863-1864).

 

Ocen tych zrywów dokonywano już w XIX, potem w XX i XXI w.
W zależności od aktualnej sytuacji politycznej, oceny te się różniły, czasem znacząco. Zresztą zmiana oceny zrywów w zależności od epoki, od sytuacji społeczno-politycznej w danej epoce stanowiłaby ciekawy temat interdyscyplinarnej (pogranicze historii i socjologii) pracy np. magisterskiej.

W samym XIX w. tematyka powstań, jako przytłaczających wydarzeń o ogromnym wpływie na życiowe także codzienne niemal wszystkich Polaków była tematem powszechnym: korespondencji prywatnej, osobiste pamiętników z epoki, publicystyki, literatury, sztuk pięknych (w ramach ograniczonych przez cenzurę oczywiście), czy nawet wspomnień rodzinnych. To bardzo obfite źródła, ale niestety rozproszone. Dotarcie do nich przekracza moje możliwości oraz czas jakim dysponuję. Przekracza też ramy szkolnego wypracowania. Z tych powodów oparłam się na najbardziej dostępnych źródłach, tj. na literaturze. Wydaje się, że ówczesna literatura jest odbiciem sporów (nt. oceny powstań), jakie musiały się wtedy toczyć w społeczeństwie.

           W sposób przeważnie bardzo zawoalowany (cenzura!) o powstaniach pisali prawie wszyscy ówcześnie liczący się autorzy: Bolesław Prus (np. „Lalka”), Stefan Żeromski („Rozdziobią nas kruki, wrony” 1895), Feliks Koneczny („Dzieje narodu polskiego dla młodzieży, 1889), Orzeszkowa („Nad Niemnem”),Zygmunt Szczęsny Feliński („Pamiętniki”) – to tylko to, co znalazłam w domowej biblioteczce. Pobieżne poszukiwania
w internetowych katalogach bibliotek (tak polskich, jak obcych np. Congress Library), pokazują istnienie naprawdę wielu źródeł z epoki.

Już wstępna analiza w/w źródeł pokazuje, że w XIX w. w ocenie zrywów narodowych dominował pesymizm, spory i nie było jednolitych ocen. Przykładem może być cytat z ówczesnej opiniotwórczej prasy („Teka Stańczyka” 1869):  wy którzy w 63 r. nic nie mówiliście, którzy wspieraliście każdy w swój sposób powstanie, lub wobec ówczesnego terroryzmu milczeliście podle, dziś śmiecie to powstanie potępiać! ludzi którzy je zrobili potępiać i ze zgrozą przewidywać jego odnowienie i z ironią mówić o jego nieprzerwalności! (…) Czyż dla tego że ktoś chciał raz bezowocnie ratować tonących, już nie ma prawa przestrzegać tych którzy chcą w głębię skakać?”[1] Już w tym tkwi przykład na to, jak bardzo skomplikowane było podejście do powstań, w czasie tuż po tych powstaniach – oto Stańczycy, przedstawiciele krakowskiej szkoły historycznej, sami (wielu z nich) brali udział w powstaniach lub je wspierali, by potem potępić patriotyzm emocjonalny, bezsensowne przelewanie krwi (nie dające niczego krajowi) a jednocześnie w ironiczny sposób rozprawiający o wszystkim i jednak broniący dobrego imienia powstańców. Podnoszono zgubny wpływ powstań na losy narodu i jego kondycję,
ale podkreślano poświęcenie jego uczestników, nawoływano żeby ich nie potępiać.

           Wracając do literatury XIX w. i przedstawionych w niej ówczesnych sporów co do oceny zrywów narodowowyzwoleńczych, to np. u Żeromskiego odniesienia do powstania styczniowego zajmują dużą część jego twórczości, np.„Sen o szpadzie”, „Nullo”, „Echa leśne”, nawet „Puszcza jodłowa”, a „Wierna rzeka” czy „Rozdziobią nas kruki, wrony” poświęcone są powstaniu styczniowemu i jego ocenie, prawie w całości. Z utworów tych przebija przejmujący tragizm. Podsumowaniem może tu być cytat z „Puszczy jodłowej” „Szczyt moich cierpień zrównał się z tą górą 1863. Nie było imienia i nie było nazwiska. To jakby ów rok wszystek - 1863 – ostrzem strzaskanego pałasza czy złamanego bagneta na niemym murze, dla nikogo te słowa wypisał.”[2] Ale Żeromski jest znany z emocjonalnego podejścia do ludzkiego cierpienia. Gdy jednak sięgnęłam do lektury naukowca-historyka (Feliks Koneczny), to też nie znalazłam jednoznacznej oceny. „Postanie nasze (chodzi tu o listopadowe – dop. mój) ocaliło tron Ludwikowi Filipowi i niepodległość Belgii. Car zajęty Polską musiał zaniechać koalicji wojennej i wyprawy na zachód Europy. Nam powstanie to nie wyszło na dobre, ale gdyby nie urządzono powstania, wojska rosyjskie byłyby i tak zajęły Kongresówkę, a polskie wojsko ginęłoby w odległych krajach za sprawę nienawistna Polakowi, bo za sprawę absolutyzmu.” O powstaniu styczniowym, pisze Koneczny tak „Powstańcy walczyli zawsze z siłami znacznie przeważającymi, a dali setki i tysiące dowodów nieustraszonego męstwa. Ofiarność zaś społeczeństwa na cele powstania była nadzwyczajna (…) Szlachta oddawała z zapałem i bez namysłu majątki na walkę o niepodległość. Ale ani ofiarność, ani zapał, ni męstwo, poświęcenie, ni choćby największe bohaterstwo nie mogły zapewnić zwycięstwa ruchawce przeciwko armii regularnej, zwiększonej już do 100 tys. żołnierza, a która mogła mieć na każde zawołanie do pomocy 60 tys. pruskiego wojska
i dalej „Najsroższe prześladowanie, jakie kiedykolwiek było, zaczęło się na Litwie już
w czerwcu 1863 roku
”[3]. Dalej następuje wykaz ofiar w ludziach i strat materialnych. Tak więc również historyk oceniał powstania jako klęskę i stratę ogromnych rozmiarów. Wyjaśniał przy tym tragizm tych powstań (w kontekście sytuacji Polski i polityki zagranicznej mocarstw zaborczych).

           Możliwe, że trafnym wyrazem ówczesnych opinii nt. zrywów narodowowyzwoleńczych jest zdanie bpa Felińskiego „Z powodu przygnębiających następstw narodowego ruchu w 1863 roku ujawnił się w gronie najpoważniejszych publicystów naszych nieznany dawniej kierunek potępiania wszelkich usiłowań naszych patriotów odzyskania orężem utraconej niepodległości, kierunek zaś ten zamanifestował się tak bezwzględnie,
iż cofając się wstecz dziejowego prądu, potępił te nawet heroiczne wysiłki narodu, które świadcząc o jego żywotności i bezgranicznym poświęceniu, ocaliły cześć naszą zagrożoną i prawa nasze do samoistnego bytu wobec Europy zatwierdziły
.”[4] Dalej Feliński szeroko opisuje społeczne i polityczne skutki powstań. Wnioski są podobne, jak u innych – wyniszczenie tkanki narodowej, ruina gospodarcza i społeczna, tysiące ludzkich tragedii, skrajna bieda, wynarodowienie. Ale równocześnie powstańców podejmujących nierówną walkę opisuje się i traktuje z szacunkiem, głównie za podtrzymywanie narodowego ducha.

 

Dobrym podsumowaniem powyższych rozważań jest motyw z „Nad Niemnem”. Ważnym symbolem jest w tej powieści Mogiła, czyli anonimowy grób powstańców – ziemian i szlachty zagrodowej walczącej, poległej i pochowanej razem. Obrazuje to demokratyczne idee przyświecające powstańcom, idee jednak pogrzebane wraz z nimi i zapomniane przez współczesnych. To chyba najlepsze podsumowanie opinii, ocen, odczuć, jakie miało XIX wieczne społeczeństwo na temat zrywów.

 

 

 

Źródła:

[1] //www.omp.org.pl/stareomp/index2e78.html?module=subjects&func=printpage&pageid=157&scope=all#_ftn1

[2] Stefan Żeromski, „Dzieła” t. 4, Czytelnik 1973, Warszawa

[3] Feliks Koneczny „Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży”

[4] Zygmunt Szczęsny Feliński „Pamiętniki”, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2009

KOMENTARZE

  • Poza powstaniami śląskimi i wielkopolskim...
    ...wszystkie inne były szkodliwe z punktu widzenia polskiego interesu narodowego i z reguły z antypolskimi intencjami wywoływane przez masonerię i/lub agentów obcych państw. Niestety w obecnej polskiej historiografii dominuje masoneria, a w "obozie patriotycznym" debile i krzykacze, dlatego ciężko się z tym przebić.
    Odrodzenie się polskiej państwowości po 123 latach od 3 rozbioru było możliwe tylko dlatego, że powstały pod koniec XIX w. ruch narodowy oparł swoją politykę na antyinsurekscjonizmie i hamowaniu poczynań pewnego sabotażysty.
  • @ Autorka
    Mam nieodparte odczucie zwodniczości uogólnień na temat powstań, tych uogólnień, które są powszechnie przyjęte do wierzenia jako słuszne. Ale to przychodzi z wiekiem. A do powstań zawsze "jacyś" ruszali gorącosercą młodzież. Młodzieży można wiele wmówić, wiele.
    Pan "powiew świeżości" ma ze wszech miar rację.
    Teraz czytam sobie "Dziedzictwo" Kossak-Szczuckiej. To niezmiernie pouczająca lektura. Opisując historię rodziny w czasie przed Powstaniem Styczniowym, autorka idealnie uwypukla działanie prowokatorów - a tylko opisuje to, co działo się wokół rodziny Juliusza Kossaka. Jakbym widziała lata 80-te i Kuronia & co... Żeby nie było - obowiązek i mnie nakazywał brać w tym udział, co oczywiste. Ale dzisiaj, gdy człowiek jest bogatszy o lata i wiedzę, nikt mi nie zakaże podejścia krytycznego do łajdaków, którzy sterowali narodem.
  • Albo, albo
    Ech, jakby tak tych powstań cholernych nie było...
    Żyliby sobie Polacy pod kopytem kozackim, uwieszeni u dupy kozy, jak założyciele Moskwy.
    Pod dupą kozy choć ciepło i polacziszki ruskie (polscy Moskale) się stęsknili. Jak widać
  • Obowiązek Polaka
    Nawet ci którzy w XIX wieku byli przeciwni walce zbrojnej i starali się do niej nie dopuścić, kiedy już do niej doszło chwytali za broń i oddawali życie za Polskę bo taki był, jest i zawsze będzie obowiązek Polaka.
    Amen.
  • Figlii di puttana
    http://www.pch24.pl/skandaliczny-list---slazacy-odcinaja-sie-od-rusofobicznej-polski,19966,i.html
  • @KOSSOBOR 11:42:29
    Najpierw Powstanie Listopadowe.
    Powstanie to było do wygrania. Do klęski nie przyczyniła się ani porywczość powstańców, ani młodzieńczy zapał, ani odgórne sterowanie jak sugerujesz. Do upadku Powstania Listopadowego przyczynili się najwyżsi dowódcy, którzy nie licząc kilku chlubnych wyjątków - hamowali powstanie, tak nim kierowali by potencjalnie cara nie drażnić. Zmarnowano wygraną pod Iganiami, zmarnowano wyprawę na Gwardię. Ta jedna bitwa i jedna wyprawa pogrążyły sukces wojskowy.

    Powstanie Styczniowe
    Moim zdaniem było wyborem śmierci. Czy w mundurach carskich za imperatora ... czy w sukmanach w imię Rzeczypospolitej. Ja również bym wybrał śmierć tą drugą.

    Podsumowanie:
    podważanie sensu powstań uważam za absurd. To prawda, ponieśliśmy straszne straty osobowe. Ale straty, które niosły nadzieję, chęć wyrwania Polski z niewoli.
    Przez ostatnie kilkanaście lat ponieśliśmy równie potworne straty osobowe - ci którzy wyjechali na emigrację. Z tą różnicą, że współczesne straty osobowe NICZEGO dobrego Polsce nie przyniosły.
  • @SZUKAM 13:50:12
    Jestem odmiennego zdania.

    Pozdrawiam.
  • @KOSSOBOR 19:43:08
    Widzę.
    a odnieś to do chwili obecnej. Czujesz bezsilność pokojowych demonstracji górników, pielęgniarek ... w sumie wszystkich grup zawodowych. Ignorancję władzy i nie liczenie się z głosem społeczeństwa jak przy 6scio latkach.
    Mam nadzieję, że dzisiaj nikt nie będzie strzelał .. ale bezsilność rodzi rozwiązania ekstremalne. Władza narzucona Polsce w wieku XIX tego nie wiedziała, nie czuła - tak jak my nie czujemy atmosfery tamtych dni ... i tamtej bezsilności i tamtego gniewu .... czy .. jeżeli coś u nas się stanie ... za 200 lat ktoś będzie czuł bezsilność dni dzisiejszych ?

    Pozdrawiam również.
    SZUKAM
  • @SZUKAM 09:50:02
    Apeluję, by do gości mojego bloga nie zwracać się per "ty". Oczywiście za wyjątkiem przypadków, gdy jedna osoba udzieliła drugiej stosownego pozwolenia.
  • @SZUKAM 09:50:02
    Powstania zawsze były inspirowane z Zachodu i były temu Zachodowi zawsze potrzebne. Zachód palcem w bucie nigdy nie kiwnął w sprawie realnej pomocy. Polacy zawsze ponosili nieprawdopodobnie tragiczne konsekwencje powstań . Powtarzam - powstania były świadomie prowokowane.
    Polska to piękny kawałek ziemi w spokojnej Europie. Szkoda, by się marnował... /Sorry, to sarkazm, naturalnie./ W 2016 roku wchodzi UWOLNIENIE ZIEMI ROLNEJ DO WOLNEJ SPRZEDAŻY. Myślę, że teraz już naprawdę nie potrzeba prowokować większych ruchawek. "Prawem" to załatwiają. Gadanie o wolności bez ZIEMI pod nogami jest bezsensowne. Takoż gadanie o umiłowaniu wolności.
    A może by tak najpierw ziemię i własność umiłować?

    Naprawdę polecam to "Dziedzictwo" Kossak-Szczuckiej.
  • @Maria Wesołowska 15:04:11
    dobrze, oczywiście :) Przepraszam, za naruszenie zasad Pani blogu.
  • @KOSSOBOR 19:53:14
    Czy Powstania zawsze były inspirowane z zachodu? Być może tak, bo osłabiały wschodnią konkurencję w rządzeniu światem.
    Z drugiej strony jednak, wojować z zachodem mieliśmy mniejszą potrzebę.

    Co do drugiej części Pańskiej wypowiedzi oczywiście się zgadzam. Przeciętnego Polaka nie stać na zakup działki budowlanej za gotówkę, nie mówiąc o -dziesiąt czy -set hektarowych majątkach. Poza tym kupić to jedno a utrzymać drugie. Tu bez regulacji państwowych przychylnych (prawo podatkowe, prawo gospodarcze, prawo spadkowe etc. etc.) majątkom rodzimym nawet najbogatsza osoba pójdzie z torbami po jakimś czasie. Umiłowanie własności i ziemi jest wpisane w człowieka - zwłaszcza u nas.
    Problemem jest bez wątpienia wszechogarniająca bieda - której nie po drodze z uszanowaniem cudzej własności ... ale może właśnie o to chodzi rządzącym po 89 roku.
  • @SZUKAM 12:55:18
    Inspirowane z zachodu? Nie mam pewności, więc w działce ściśle politycznej się nie wypowiadam. Natomiast inne wpływy z zachodu miały na to silny wpływ - chociażby prądy społeczne i kulturowe (które w nieco ograniczonym stopniu, ale docierały). Chodzi mi szczególnie o epokę romantyzmu, która na kształtowanie się postawy Polaka-patrioty-powstańca-bohatera miała znaczny wpływ. Nie krytykuję absolutnie tak ważnych dla narodu wartości, jak honor i walka o wolność, ale jednak były dość konkretne i łatwe do przewidzenia skutki negatywne - że wymienię tylko masowe prześladowania, kulturkampf i noc apuchtinowską i inne ograniczenia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej